A kiedy ból,choć
wyraźny
Dochodzi jakby z
oddali
Czuję strach tych,
którzy się poddali
Mój martwy Boże,
czemu jest taki zakaźny?
A gdy jak sztylety
myśli
W brzuch mi wjeżdżają
radosne
Rozkwitając
przypominają nieco wiosnę
I w ustach brzmią
gorzkim smakiem wiśni.
I ja, dziecko
nienarodzone
Utopione we własnym
domu
Zadaję pytanie „komu
Tym razem to zostanie
zdradzone”
Bo oto jest tajemnica
wiary
Życia i śmierci,
chleba i wina
Nie przetrwa idea
która jest inna
Świat zaniknie
zasypany przez kary
A dzisiaj tylko wierszyk. Yay.
Czuję, że chciałabym się rozpisać, ale nie wiem o czym. Smutne yay.
Niech herbata będzie z Wami.
To jest boleśnie genialne :D
OdpowiedzUsuń